
Ograniczenia… Za dużo czasu na myślenie. Z tej monotonii popadam w apatię. Siedzę w ciemnym kącie mojego pokoju popijam kolejną z kolei kawę- czarną bez cukru (taką jak lubię) jednak i ona ma inny smak. Wszystko stało się obojętne. Nawet to czy ktoś jest obok mnie czy nikogo nie ma. Może i lepiej, że jestem sama, ponieważ stałam się dla wszystkich oschła? W ciemnościach jest tak spokojnie i przytulnie- dużo miejsca dla myśli nie poukładanych.
Wspomnienia- jego dłoń na mojej głowie… ciepła. Jego zapach słoneczny tulący mnie tysiącem barw przeszłości. ON- kiedyś mój anioł, opiekun. ON- kawałek mego życia owity cierpieniem; skropiony łzami…znienawidzony, a jednak ukochany!
Jak zapomnieć, by żyć dalej beż użalania się nad tym co było (nie wróci)? Jak być fair z ludźmi którzy mnie kochają?
Może zakończyć to wszystko, krótkim wytłumaczeniem:
„Chcę być sama!”? Może tak właśnie byłoby lepiej? Usunąć się na margines, by nikogo nie ranić, by samej nie cierpieć. Może życie wspomnieniami nie jest znowu takie złe?
CHCESZ MNIE? BIERZ… Wiedz jednak, że nigdy Cię nie pokocham!
Nie ma miłości… Zakopana w ogródku kwitnie ciernią tak wysoko jak me serce leży głęboko. Kocham i cierpię… Czyli kocham swoje cierpienie?
On nie wróci…
Wiem…
Wybacz Michale za ten chłód…inaczej nie potrafię. Może kiedyś coś się zmieni. Ty traktujesz mnie jak księżniczkę, a mi jest to obojętne. Wyniosłeś mnie na piedestał… mimo to, że mam to gdzieś. Mówisz, że mnie kochasz, a ja się z tego śmieję. Nie chcę Cię ranić… Nie chcę! Wiem, że nie zapomnę o tym co było. Dzieli nas mur moich wspomnień. Mówisz, że go rozbijesz, a ja stoję po drugiej stronie w bezczynności, czekam- wierząc, że za murem stoi On…Nie Ty.
NIE KLIKAJ!
…slice of life…