zla



Archiwum

2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec

G�OSOWANIE

Zag�osuj na tego eBloga w rankingu eBlog.pl


Linki
.::Mój MS::.

.::Moje 2 opowiadanie::.

.::Moje opowiadanie::.

.::Mój fotolog::.

.::Mój photoblog::.

.::Zła ocenia::.
oceniam blogi...
.::Astarte::.
esencja rozkoszy



Layout by Gothic Layouts
Picture by Kreestal





godz: 19:09 data: 2007.01.28
.::POWOLNA ŚMIERĆ::.


Tysiąc żywotów przeszłam, by znaleźć taką duszę jak jego… Duszę tak czystą, duszę odważną. Jak anioł zapiera mi dech. Chcę umrzeć przy jego boku, chcę chronić go przed złem. Nie mogę… wiem…teraz już wiem…
Powoli wypala się we mnie światełko. Gaśnie nieuchronnie- to apogeum cierpienia!
Już nie wspominam tego co było kiedyś przed dwoma lat. Teraz pamiętam te chwile … tak niedawne; smak grzanego piwa z miodem, cytryną i goździkami…szarlotkę którą go karmiłam. Spacery po mieście trzymając się za dłonie. Wszystkie razy kiedy mówił żebym założyła jego rękawiczki, bo zmarzną mi dłonie. Tysiące pocałunków…tych wyjątkowych, przeznaczonych tylko dla mnie. I leniwe wieczory przed telewizorem w jego objęciach… Namiętne noce, poranki…całe dnie.
Tak bardzo mi go brakuje…całego… Jego brudki (którą dla mnie kiedyś zgolił, której tak nie lubiłam), jego małych dłoni z niesymetrycznymi palcami, jego oczu szmaragdowych z moim odbiciem w źrenicach, jego ciepłego policzka z bruzdami po trądziku, jego zmarszczonego niskiego czoła, jego podwiniętego do góry noska, jego „tłuściutkiego” brzuszka i dużego pępka, jego rozstępy na boczku i na rączce, jego duże stopy…. Tak mi brakuje.
Przed oczami uśmiech- ten rozpromieniony…szczęśliwy, a w uszach szept najsłodszy…dwa słowa…”KOCHAM CIĘ”…. Kochasz???
Wiem że on mnie kocha… ale wiem też że nienawidzi…

NIE KLIKAJ!

…slice od life…

Komentuj(12)






godz: 12:27 data: 2007.01.23
.::Śmierć::.

Co czuje człowiek kiedy umiera? Czy fizyczne „odejście” jest jedyną śmiercią dla człowieka?
Umarłam… serce moje na pół przełamane- nadal bije.
Umarłam… a jednak tułam się po tym podłym świecie.
Umarłam… żyję.
Ból niemiłosierny duszę mą rozrywa na kawałki. Ból wywołany wspomnieniami, które przychodzą gdy tylko zamknę powieki. Ból… roztrzaskujący wszystko co piękne.
Tęsknota co zabijać potrafi.
Zabijać potrafi?
Czyli miłość wszystkiemu jest winna… Miłość utracona bez walki?? Ale jak walczyć o coś co umarło? Co nie ma prawa istnieć, a jednak egzystuje na przekór śmierci.
Tyle czasu tułaczki po niezmierzonych dolinach samotności… Przez uczucie które płonie, a zgasnąć dawno powinno.
-Musiało coś umrzeć dla świata, by urodzić się mogło dla poezji.- Może dla poety to rozwiązanie przednie. Nie dla mnie… Dziewczyny, której łzy płyną dla ukochanego. To wszystko to czyste brednie.
Może znowu czas musi uciec nam przez pale niczym piasek, by wszystko zacząć mogło się od nowa? Poczekam… I tak martwe me uczucia- dla innych są zimne, niczym witrażu stłuczone szkiełka. Tylko ty je widzisz…tylko ty je czujesz…tylko ty potrafisz wyjąć je z mego serca.

Człowiek który umiera… czuje na skroni oddech swego mordercy. Albo go kocha… albo nienawidzi.

NIE KLIKAJ!

…slice of life…

Komentuj(13)






godz: 20:51 data: 2007.01.11
.:: KOCHA NIE KOCHA?? mam to gdzieś! ::.


Trupie poranki- agoniczne wieczory

Bezsenność co wieczory wypełnia do ostatniej sekundy przed ujrzeniem złotego brzasku. Sen co przychodzi w najmniej spodziewanej chwili- napawając wizjami chorego rozdarcia. I oczy przesycone wilgocią za zasłonami powiek. Kruche lusterka bezdennych studni zgorzkniałości. Przychodzą do mnie obrazy, by przerazić a po chwili zniknąć wraz z biciem serca i oddechem. Bezruch; rozwarte wargi ze strachu (a może z podniecenia?). Dłonie drżące- w nich kawałek papieru rozcinający krawędziami opuszki palców. I nieustający brak myśli mieszający się ze słodko- gorzkim smakiem porażki… uczuciem przegranej. KONIEC! To nie ma sensu… Lunatykownie, brnięcie do nikąd- bez celu! I wreszcie myśl (olśnienie) : „Nie ma ludzi niezastąpionych!”
Nie chcę żyć wspomnieniami, które i tak przynoszą mi tylko chorobliwą wręcz chroniczną złość- samounicestwienie… Wyzwanie co wymiar ma wyroku. KONIEC! Nie chcę tak żyć (przeżywać- to lepsze słowo)! Rozdrobnione zdjęcie gnijące w śmietniku- jak moje uczucie do niego… Nienawidzę go za to co mi zrobił- za te 4 lata przez które teraz mam wstręt to wszystkich, a najbardziej chyba do siebie. KONIEC SŁYSZYSZ!
Zapomnienie jest łatwe… wymazanie to już inna sprawa. Zapomnę…
A teraz koniec „sufitowania”… Czas podnieść się z kolan!
Czyjś szept…z oddali- nikły, delikatny. Inny całkiem głos mnie woła… Pójdę za nim. Wiem, ze jest dobry…. Musi być lepszy! Musi!

NIE KLIKAJ!

…slice of life…

Komentuj(17)






godz: 19:16 data: 2007.01.7



Ograniczenia… Za dużo czasu na myślenie. Z tej monotonii popadam w apatię. Siedzę w ciemnym kącie mojego pokoju popijam kolejną z kolei kawę- czarną bez cukru (taką jak lubię) jednak i ona ma inny smak. Wszystko stało się obojętne. Nawet to czy ktoś jest obok mnie czy nikogo nie ma. Może i lepiej, że jestem sama, ponieważ stałam się dla wszystkich oschła? W ciemnościach jest tak spokojnie i przytulnie- dużo miejsca dla myśli nie poukładanych.
Wspomnienia- jego dłoń na mojej głowie… ciepła. Jego zapach słoneczny tulący mnie tysiącem barw przeszłości. ON- kiedyś mój anioł, opiekun. ON- kawałek mego życia owity cierpieniem; skropiony łzami…znienawidzony, a jednak ukochany!
Jak zapomnieć, by żyć dalej beż użalania się nad tym co było (nie wróci)? Jak być fair z ludźmi którzy mnie kochają?
Może zakończyć to wszystko, krótkim wytłumaczeniem: „Chcę być sama!”? Może tak właśnie byłoby lepiej? Usunąć się na margines, by nikogo nie ranić, by samej nie cierpieć. Może życie wspomnieniami nie jest znowu takie złe?
CHCESZ MNIE? BIERZ… Wiedz jednak, że nigdy Cię nie pokocham!
Nie ma miłości… Zakopana w ogródku kwitnie ciernią tak wysoko jak me serce leży głęboko. Kocham i cierpię… Czyli kocham swoje cierpienie?
On nie wróci…
Wiem…

Wybacz Michale za ten chłód…inaczej nie potrafię. Może kiedyś coś się zmieni. Ty traktujesz mnie jak księżniczkę, a mi jest to obojętne. Wyniosłeś mnie na piedestał… mimo to, że mam to gdzieś. Mówisz, że mnie kochasz, a ja się z tego śmieję. Nie chcę Cię ranić… Nie chcę! Wiem, że nie zapomnę o tym co było. Dzieli nas mur moich wspomnień. Mówisz, że go rozbijesz, a ja stoję po drugiej stronie w bezczynności, czekam- wierząc, że za murem stoi On…Nie Ty.

NIE KLIKAJ!

…slice of life…

Komentuj(11)






godz: 21:40 data: 2007.01.6




Zeschłe na popiół serce nie odrodzi się jak feniks!

Nie potrafię mu zaufać…nie wiem czy chcę?! Jeszcze dla nikogo nie byłam tak oschła i surowa jak dla niego, a on przyjmuje to wszystko z uśmiechem. To jest dziwne! Wyżywam się na nim- przyznaję. Mówi, że to właśnie we mnie lubi- ten chłód, dystans…niedostępność. Ale to nie jest żadna gra! Ja po prostu nie potrafię traktować mężczyzn tak jak kiedyś. Nie zdołam wykrzesać z siebie choć odrobiny ciepła. Zmieniłam się i nie wiem czy na lepsze.
Stałam się wredną, zimną, nieczułą suką! (hmmm…? czyli nic się nie zmieniło!)
Nie chcę go ranić… Nie chcę myśleć o „panu A”. Nie chcę chyba na razie nikogo widzieć… Nie chcę! NIE!

Jeszcze do tego wszystkiego w nocy miałam straszne sny… wizje. Płonący żyrandol bujający się nienaturalnie, „ubrany” w wyładowania elektryczne. Wewnętrzny strach cofnięcie się…uczucie przygniecionej piersi- brak tchu i słowa usłyszane gdzieś z zewnątrz:
-Tata…- groza…
Muszę odwiedzić go na cmentarzu. Nie byłam tam od roku… A może to ostrzeżenie?

NIE KLIKAJ!

…slice of life…

Komentuj(5)






godz: 17:16 data: 2007.01.3


Że tak sobie powiem bezstresowo: „KURWA!”
Potrzebuje dojrzałego mężczyzny, który wie co od życia chce, który ma jakieś cele do których dąży. Rozważnego- takiego z którym mogłabym porozmawiać o wszystkim bez skrępowania, któremu mogłabym powierzyć wszystkie swoje tajemnice. A nie jakiegoś chłopczyka… dla którego w „związku” najważniejsze są pocałunki i przysięgi uczucia.
Nie będę robiła czegoś co mi się nie podoba, czegoś czego nie chcę! I to nie znaczy, że mi już nie zależy… Czy ja zawsze muszę trafiać na ofiary losu? Czy ja mam napisane na czole: „Zapraszam wszelkie wybryki natury i inne ufoki” ? Niczego jeszcze nie przesądzam, ale już dostrzegam duże wady, które mnie drażnią- Spróbuję je zaakceptować. Będzie trudno. Stwierdzam, że nie zmienię jak na razie „taktyki”. Jeżeli on wytrzyma ze mną… ja wytrzymam z nim.

NIE KLIKAJ!

…slice of life…

Komentuj(14)






godz: 18:39 data: 2007.01.1
.:: Rozmowa ::.


- Nie zranisz mnie nigdy?
- Nie mogę Ci tego obiecać…
- Proszę nie zrań mnie!
- Postaram się…
(…)
- Kocham Cię…
- (milczenie)Dziękuje…

Jestem pojebana! Moja oziębłość nie zna granic. Nie podoba mi się ta „zmiana taktyki”. Zależy mi na nim?
Chyba tak (?)… tak…zależy.

NIE KLIKAJ!

…slice of life…

Komentuj(10)