zla



Archiwum

2010
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec

G�OSOWANIE

Zag�osuj na tego eBloga w rankingu eBlog.pl


Linki
.::Mój MS::.

.::Moje 2 opowiadanie::.

.::Moje opowiadanie::.

.::Mój fotolog::.

.::Mój photoblog::.

.::Zła ocenia::.
oceniam blogi...
.::Astarte::.
esencja rozkoszy



Layout by Gothic Layouts
Picture by Kreestal





godz: 18:21 data: 2006.08.29

.:: ŻYWE WSPOMNIENIA! ::.



...slice of life...
Klękam na środku ulicy zwanej życiem. Dlaczego wszyscy mnie omijają udając, że mnie nie widzą? Wyciągam dłonie. Odtrącone chcą żyć dla kogoś kogo to nie obchodzi. Nagle ból przeszywa moją pierś. Padam na twarz czując się jak zdmuchnięta świeca. A kiedy nadziei już nie ma ktoś wyłania się z mroku, podchodzi, rzuca miedziaka…odchodzi.
Przychodzisz Ty, podajesz dłoń… zostajesz.

Pamiętam to, choć tak dawno…kiedyś, może wczoraj? Pamiętam księżyc, choć był dzień. Pamiętam liście, choć była zima. Pamiętam porządek w tym całym chaosie. Pamiętam szczęście, śnieg we włosach. Nic więcej prócz smaku Twych warg. Kazałam Ci odejść- wróciłeś. Kazałam Ci płakać- uśmiechnąłeś się. Kazałam kochać- kochałeś… kochasz??? Błysk słońca, jedno westchnienie. Słowa potokiem. Myśl- wspomnieniem… reszta jest wiekuistym milczeniem

…slice of life…

Komentuj(6)


godz: 21:10 data: 2006.08.24

.:: WYPIERDALAJ KOCHANIE!!! ::.



...slice of life...
Kolejna strona ląduje w śmietniku. Wszystko przez napis na niej winiący. „Kocham” to słowo dość już mnie zabiło! „Kocham” w koszu dawno umarło i przegniło. Niech ktoś skreśli słowo to przeklęte lub poprzez pocałunek da jak kartkę z pieczęcią

Żegnam raz na zawsze 9 miesięcy wyrwane brutalnie z życiorysu. Zapominam powoli jak wyglądała jego twarz. (nie chcę pamiętać!) Gdy tylko słyszę jego imię- zatykam uszy. Czyż mało mi goryczy? A jednak będę pamiętać! Przeklęte serce (ale ja przecież nie mam serca?)! Żegnam się z nim… z nienawiścią w sercu! Mówiłam sobie: „Ja nie umiem kimś pogardzać”, a jednak… Myśl o tym że jest nieszczęśliwy wzbudza we mnie euforię. Cieszą mnie jego problemy! WYPIERDALAJ KOCHANIE!

A teraz życie zaczęło mi się układać z kimś kogo od zawsze darzyłam ogromnym uczuciem przyćmionym rozstaniem. Ogień dusz… POŻAR cudownego zaskoczenia. Może to wszytsko polega na tym by żyć dla kogoś? W takim razie..żyję! Wreszcie żyję!
Amen…

…slice of life…

Komentuj(6)





godz: 14:03 data: 2006.08.23

.:: NIE OBIECUJĘ! ::.



...slice of life...
Nie obiecuję, że będzie nam razem łatwo…nie obiecuję!

Po prostu wtulę się w Ciebie i będziesz wiedział wszystko… wszystko będzie w uścisku. Przytulę się jak noc do księżyca, a nasz błogi taniec na niebie tysiącem pocałunków zabłyśnie.
Początki i końce zlały się w jedność. Kroczmy tak przez życia otchłanie. Ja dłońmi oczy Twe zasłonie, byś nie bał się patrzeć w dół- ocean chwil, błękitny, niewzruszony, wzburzony żywioł, co okręty pochłania. Teraz spójrz kochany te statki to my! Sztorm na morzu uczuć.
Nie obiecuję Ci, że będę Cię kochała… Czym jest kochanie? Czy ja umiem kochać? Czy będę kiedyś umiała?
Teraz mogę jedno dać… dłoń byśmy mogli odkrywać powoli każdą z fal i przypływów miłości… bym nauczyła się wreszcie Cię kochać- tak szczerze, gorąco… kochać tylko Ciebie!

..slice of life…

Komentuj(2)





godz: 14:04 data: 2006.08.22

.:: Ja jako anioł = śmieszne! ::.



...slice of life...

Tak trudno być aniołem mając w duszy potwora.

Anioły spływają deszczem płonąc powoli w atmosferze myśli. Wspinają się wstając wśród szeptów wiatru. W samotnych gwiazdach na drzewie nadziei otulone woalem mgieł. Anioły rodzą się w snach o miłości. Są łzą na policzku dziewczyny, niemym krzykiem na jej wargach, zaciśniętymi, aż do krwi dłońmi. Anioły spadają trochę brudne z poparzonymi, ptasimi skrzydłami w pstrokate piórka. Mają ślepe oczy, blade twarze są też trochę dumne, trochę smutne…
Nie jestem aniołem- uwierz mi!

Monotematycznie…

…slice of life…

Komentuj(2)


godz: 01:08 data: 2006.08.19

.::TAK NAPRAWDĘ TO TYLKO WIERSZE!!!::.



...Slice of life...
„Kocham Cię”- Te słowa duszą mnie gęstą mgłą swych objęć. Rzucają w zimne snu odmęty; snu który oddaje w pocałunku nadzieję, że w ciemności wreszcie odnajdę światło. Szukam południa dusz… Światełko w tunelu niknie pod woalem czerni. Dla Ciebie staję się cieniem. (Ciemność przesycona emocjami)
Zimny dotyk, łza spływająca w dół, rozbryzgująca się we wszystkie strony cierpienia. Tonie kolejna marionetka pod wpływem chłodu mych wnętrzności. (Rozbity kryształami organ )…
Cicho…ciszej…to przecież tylko ja- cień.
-Czy na pewno miłość jest wieczna? Czemu czuję się od niej nieszczęśliwa. Klęczę w niemej boleści jak z marmuru posąg- rzeźba stworzona dłońmi wspomnień.
Obojętność…

Stałam się tym kim być nigdy nie chciałam.
Cisza…egzekucja wydana na dźwiękach- bezlitosne uśmiercanie ich, przygasanie jak papierosa. Popielniczką niech będzie moja dusza!
Cisza…zagłuszana skrzypieniem pióra- wykrzyczana, wymówiona, wyszeptana. Bezwzględna cisza w uszach brzmiąca grzmotem!
Cisza…cztery ściany- rozpłaszczona na nich, rozmazana; krwią ociekła, krwią skalana!
Cisza…płonącym odcieniem czerni spływająca z ust; płacząca stoi w kącie smutku…niema.
Cisza… na aksamicie wieczornego nieba przybrudzona płomieniami istnień… Trochę posępna, trochę zimna. Rosi trawę zdmuchniętymi świecami.
Cisza… mała baletnica stojąca w kałuży krwi z nożem w dłoni. Kogoś już zabiła; widać to po wyrazie twarzy.
Niestety nic Ci nie powie, bo odgryzła sobie język w spazmie zabijania.
-Cisza…- Mów głośniej bom nie dosłyszał.
-CISZA…imie mej kochanki! -Cisza?
-Ciiiiiiii…bo ją spłoszysz!

…slice of life…

Komentuj(2)


godz: 18:17 data: 2006.08.18

.::DZIWNIE ZNOJOMY SMAK ŁEZ::.



darmowy hosting obrazków
Żyletka
taka kusząca
spogląda na mnie
na Ciebie
i już wie kto będzie
ofiarą- Melancholia
Tnę ją na
kawałki
aż do kości smutku
krew niczym
łzy słodkie
Ciekną-
nie przestają-
Melancholia!
Giń bólu przeklęty!
Żyletka krwią twoją
odżyła- Melancholija....

...slice of life...

Komentuj(1)





godz: 14:41 data: 2006.08.15

.::WYMIESZAŁAM Z BŁOTEM KREW!::.



#foto10#
Ukryta w jaskini szukam zapaliczki (Tu jest tak cicho.. tak pusto) Noc srebrna jak wieko trumny okryła mą twarz gwiazdami.(Tak trudno oddychać) Wspomnienie aromatu Twoich włosów- apetyt na zło! I czuję na wargach znajomy smak- usta Twe wieczność do mych składa. Całuję by odnaleźć dno mego kochania (Mam ja swą miłość i swe całowanie)Poję gwiazdy blaskiem tlącej się świecy…na pamięć…na wieczne kochania czuwanie!
Czujesz? Pieścisz swój strach jak kochankę, odkrywając nagie kości spod tkaniny (kruchość…piękno zamknięte w dłoni prześcieradła). Bestia wyrywa się z łańcuchów wiary. Czarna szminka spłynęła z zakrwawionych warg, bo powiedziałeś że choć jestem Ty boisz się ciszy; spojonych dni i wieczorów. Powiedziałeś to w dotkliwy sposób bym mogła zrozumieć aż do krzty goryczy. Wspomniałeś jeszcze, że mnie się boisz (nieobliczalna…szalona…opętana???) Pleśń obrastająca duszę. Mówili mi: „Niszcz, tak będzie Ci łatwiej!” Nie chcąc nawet popadłam w destrukcyjną rutynę zniewalającego rytuału… Czujesz… Stałam się potworem- wymieszałam z błotem krew!
Strach przed ciszą… przed swym prywatnym złem. Pytasz dlaczego jestem taka zimna? Bo tak lubię…bo tak chcę (niewdzięczna).

...slice of life...

Komentuj(2)





godz: 14:00 data: 2006.08.12

.::Bezsilna...SZCZĘŚLIWA???::.



Powiedział mi, że mnie kocha…aż wbiło mnie w ziemię, ręce mi opadły, a ciało przeszył znajomy dreszcz…
„kocham cię”- te słowa ukuły tak boleśnie, a myślałam że będę dzięki nim szczęśliwa…Zabolało tak dziwnie.
Odwróciłam się na pięcie, uśmiechnęłam machając na pożegnanie i odeszłam… Źle zrobiłam?
Psikus polega na tym, że nie widziałam go dwa lata. W tym czasie przeklinałam jego imię. Całując go klęłam w myślach, ale i nie mogłam się od niego oderwać! CHOLERA! Tak być nie powinno… Dwa lata leczyłam się z niego, a teraz jestem w punkcie wyjścia…i chyba dobrze mi z tym? Los tak chciał. Nie sprzeciwiałam się…jest tak samo jak kiedyś!
To dlaczego te dwa słowa tak bardzo mnie zraniły? Chyba zdałam sobie sprawę z ich wartości? Czekam na to co serce mi podpowie- jak na razie głucha cisza… czasem tylko mocniejsze bicie, gdy jest obok… Szalona… Szczęśliwa w swej bezsilności

…slice of life…

Komentuj(3)





godz: 13:51 data: 2006.08.10

.::MIERNIKIEM NIENAWIŚCI!::.



Z szeptem w dłoniach
Z cieniem nadziei
I litanią pełną
Przysiadam na skraju
Twego snu
Odsłaniając każdą
ze swych blizn

Podpal mój strach
Niech zostanie z niego
Tylko popiół
A wszelkie wątpliwości
Schowaj pod poduszkę

Nie chcę udawać że KOCHAM
A nóż nam się ułoży ?

Dwa lata- wydaję się długo, ale dla nas to ułamek sekundy…mgnienie oka. Czułam się jakby czas nie istniał, jakby wskazówki zegara odpadły rozsypując stracone chwile. Czas…trzeba czasowi dać czas…

…slice of life...

Komentuj(1)





godz: 07:10 data: 2006.08.4

.::Anioły śmierdzą, wpierdalają kiełbase i w dupie mają ludzi!::.


Ktoś? Był? Kiedyś?
Dzisiaj.... nie ma- nie będzie!
Kogoś...Kiedyś- trumna..
raz...dwa...trzy
(najlepsza przyjaciolka- żyletka)
cztery...pięć..sześć
(złoty aniołek na TV)
siedem...osiem...dziewięć
(ukryty plik ze zdjęciami)
dziesięć...jedenaście...dwanaście
( przygaszony papieroś w trzęsącej się dłoni)
omijam trzynastkę
(zle wspomnienia samotnie spedzonych miesięcznic)
czternaście...pietnaście..szesnaście
(pustka... obojęność)
siedemnaście
(zbyt młoda... za bardzo łatwowierna...)

Już nie ważne co mam w głowie... tysiąc myśli! Już nie usnę nigdy...
Oddałam Twoją własność- może przyda się "innej"?! (przepraszam, że zerwany- to jednak był znak). Wiem dlaczego..wiem po co
...wiem...wiem...wiem...
Teraz nie ważne nic...
Oszołomiona chemią nie pamiętam przykrych chwil...
To nie moja wina... Przeciez ja Cię kocham....
wiem...wiem...wiem...
Nie ważne dla Ciebie już...
Jutro też nie usnę... czuję jak coś się we mnie kruszy...łamie boleśnie!
wiem...wiem...
Znowu "przyjaciółka" ulży bólowi psychicznemu...
Ty mnie nie zdradzisz heroino!!!
wiem..wiem...wiem (...)

...slice of life...

Komentuj(7)


godz: 03:04 data: 2006.08.2


*--Shaggy--* 20:02:01 (1.08.2006)

Hej…. Nie jestem zly na Ciebie ani o nic się nie gniewam. Zabawne jak historia lubi się powtarzac… Ale wiem ze sama historia zabawna nie jest – nie jest mi latwo… Tobie tym bardziej nie będzie. Prędzej czy pozniej musi do tego dojsc – w sumie ta chwila nadeszla. Anek ja po prostu chce Ci powiedziec ze nie możemy być ze soba dłużej. Tym razem zdania nie zmienie – i nie obwiniaj za to siebie. Ty mnie kochasz…wiem o tym bardzo dobrze… ale to co ja czuje nie można nazwac miłością Wiec jak sama widzisz to nie Twoja wina…. Twoje uczucie nie zawiodło Ciebie ani mnie. Dobrze wiesz ze nie można oprzec związku na monologii. Uczucie w jedna strone nie ma sensu…nie oklamujmy się…. bynajmniej jestem szczery. Jestes mloda i bardzo ladna… na pewno znajdziesz sobie kogos innego – a na pewno mniej zawodnego odemnie (wiem ze myslisz ze nie chcesz nikogo innego-chcesz mnie).Ludzie nie z takich zawodow podnosili sie cali. Mysle ze właściwie podalem Ci powod mojej decyzji. A i jeszcze jedno… nie ma i nigdy nie było zadnej innej. Byłem Ci zawsze wierny.pa
No to pa!- zdradziłeś mnie i to jeszce w taki spo...a w sumie wal sie niepoetycko mowiąc!

...slice of life...

Komentuj(1)