Nie wiem ile czasu minelo od ostatniej notki- pewne jest to, ze juz nikt tu nie zaglada. Mam poczucie prywatnosci, a za razem chcialabym by ktos to przeczytal... ktos bliski, a od dawna tak daleki...
Caly czas borykam sie z poczuciem niespelnienia... Z kazdym dniem coraz bardziej zaglebiam sie w przeszlosc. Moje mysli uciekaja gleboko w srodek podswiadomosci. W malenskie miejsce POD sercem (poniewaz na takie mysli brak miejsca w przepelnionym od uczuc sercu).
Gdy tylko zaglebie sie w minione chwile- czuje ze cos stracilam, cos bardzo waznego. Jakis okres mojego zycie staje sie dla mnie przezroczysty, choc wciaz tetniacy zyciem. Tak jakby kawalek rozbitego lustra tkwil bolesnie w tym miejscu. Boli nieustale mimo uplywu czasu.
Kocham mojego meza...
kocham naszego dzieciaka...
Niech te zle wspomnienia wreszcie odejda!
Nie mam czego zalowac!
Przeklete sny...